niedziela, 7 maja 2017

Kwiaty na balkonie, czyli must have wiosna 2017

uczep rózgowaty, pelargonie, begonie, surfinie na balkonie w kamienicy

Tak uwielbiam mieć ukwiecony balkon, że zazwyczaj już w drugiej połowie kwietnia biegnę na targ po sadzonki. W tym roku jednak powstrzymała mnie pogoda. Nie to, że mrozy, bo na Dolnym Śląsku nam one nie straszne, ale po prostu było brzydko i zimno. A sadzenie kwiatów to mój rytuał, więc musi być pięknie i ciepło na dworze, żeby było przyjemnie.

Ale w końcu nastał odpowiedni dzień majowy

Wzięłam rower, złotą kartę kredytową i w sobotni ranek pojechałam na targ. I jak zwykle, szalony wybór kwiatów, nie wiadomo, na co się zdecydować, a miejsce na balkonie ograniczone. Tłum ludzi, podniecony ciepłą pogodą, gratką w tym roku, niemal wyrywał sobie roślinki z rąk. Znikały w błyskawicznym tempie, więc trzeba było szybko decydować, żeby i dla mnie coś zostało. Znów postanowiłam dać szansę uczepowi rózgowatemu (złoty deszcz), który urzekł mnie pięknymi, słonecznymi kwiatkami. Kilka lat temu miałam go na balkonie, ale wsadziłam go do doniczki z kocanką i w pełni lata marnie skończył, zagłuszony przez ekspansywną roślinę. Więc w tym roku postanowiłam dać mu osobne mieszkanie. Zakupiłam sadzonki uczepu, surfinie niebieskie i fioletowe, różowe pelargonie bluszczolistne i rabatowe, białe pelargonie bluszczolistne i przecudne begonie, które miały tak piękne kolory, że trudno było się zdecydować, co wybrać. Ledwo toto wszystko dowiozłam do domu. 

Sadzimy kwiaty

Nie lubię plastiku, ale akurat uważam, że plastikowe doniczki są najpraktyczniejsze na balustradę. Łatwo się je myje, nie niszczą się, nie butwieją itd. Wybrałam takie, by ich plastikowa brzydota jak najmniej rzucała się w oczy, zresztą roślinki i tak je szybko zakryją, i o to chodzi.
Teraz chwila zastanowienia, co gdzie wsadzamy. Potem przyjemne sadzenie w ciepłych promieniach majowego słońca.
Do kupionych sadzonek dołączam w tym roku eksperymentalnie wiciokrzew japoński – siedem pędów uszczkniętych od pięknego krzewu znajomej ogrodniczki. Jest nieukorzeniony i wygląda niewyraźnie. Zobaczymy, czy się przyjmie. 
Po wszystkim balkon wygląda jak po lawinie błotnej. Trzeba ostro sprzątać.

No, trochę mnie poniosło. Kolorystycznie. Wiem, że zamiłowanie do tęczowych kolorów nie świadczy może o najlepszym guście, ale cóż…

kwiaty na balkonie po posadzeniu, wiciokrzew, uczep rózgowaty, begonie, surfinie

Chwilę później na uczepie pojawił się pierwszy gość. Gość nie odpoczywał, tylko ciężko pracował. Swoją drogą nie wiedziałam, że uczep jest miododajny, do tej pory pszczółki na mój balkon przylatywały tylko do lawendy.

pszczółka na uczepie rózgowatym

Po kilku godzinach na majowym ostrym słońcu płatki begonii wyglądają na brzegach jak popalone. Widać osłona z surfinii i uczepu jest jeszcze zbyt mała. Trzeba wymyślić coś innego.
No i zasłużona nagroda dla prowincjonalnej pani domu:

kwiaty na balkpnie


A wieczorkiem zapowiedzieli przymrozki. Mam nadzieję, że to podłe kłamstwo. Nie należy mediom wierzyć.

Przymrozek co prawda nie nastąpił (plus dwa nad ranem), ale wszystkie kwiaty nocowały w kuchni (w końcu zainwestowałam w nie niemało). Ale za to przeżyłam załamanie nerwowe, gdy odkryłam, że białe pelargonie, które miałam za bluszczolistne, to pelargonie wielkokwiatowe! Ja kudłata durnowata! Wszystko przez tych sprzedawców na targu, którzy nie dają się człowiekowi spokojnie zastanowić, pomyśleć, pogrymasić, tylko zniecierpliwieni sterczą nad nami, potrząsając nerwowo pustą reklamówką na sadzonki…
Wylegiwanie się z piwkiem na balkonie nie trwało długo, bo moja kwiatowa nerwica kazała mi lecieć na targ do niecierpliwego sprzedawcy z wąsem i dokupować kolejne kwiaty. Doszła więc tradycyjnie komarzyca, a także trochę pelargonii rabatowych (kupiłam je chyba w jakimś amoku, bo wolę wielkokwiatowe).

Lobelia – spełnione marzenie

Ponieważ begoniom uparcie obsychały płatki kwiatów, więc stwierdziłam, że wciąż mają za dużo słońca. Myślałam, jaką tu estetyczną osłonę im sprawić i wymyśliłam. Zobaczyłam ją na targu i się zakochałam. Lobelia. Właściwie marzyłam o niej od kilku lat, ale zawsze słyszałam, że one nie lubią zbyt mocnego słońca, a ja mam balkon od zachodu. Ale tym razem pomyślałam, że zaryzykuję. No i kupiłam. Jest piękna, ale tak jak myślałam, kapryśna i niełatwa. W upalne dni po południu wygląda jak swoje własne zwłoki. Sucha i oklapnięta. Źle znosi suszę, ale i przelanie. W końcu wyczaiłam, że najlepiej podlewać ją dwa razy dziennie małymi dawkami. No i wystarczył weekendowy wyjazd, kiedy to dzień nie była podlana i na balkonie zastałam kompletnego suchacza. Aż się płakać chciało. Wyglądało na to, że nic z niej nie będzie, ale podlałam ją wodą z resztkami nadziei. I stał się cud. Na drugi dzień ożyła. A więc lobelia ma duże zdolności regeneracyjne. Jednak lepiej ich nie nadużywać, bo kiedyś się może nie podnieść.
Postanowiłam też podjąć jeszcze większe ryzyko i na mój balkon trafiły rośliny wieloletnie: clematis i kilka pnączy.
Po paru przeprowadzkach i zabiegach znerwicowanej pani domu stan balkonu na koniec czerwca wygląda tak:

powojnik, lobelia, złoty deszcz, pelargonie, clematis




mój balkon w kamienicy, rośliny na balkonie



kwiaty na balkonie w kamienicy, pelargonia


rośliny na balkonie w kamienicy

To wszystko jest oczywiście malowniczo oprószone niczym babeczki cukrem pudrem pyłem z papy i cegieł z sąsiedniej budowy. W poprzednich latach miałam piękny widok na drzewa i zarośniętą winobluszczem ruinę, a w tym roku nowy właściciel remontowanej ruiny nielegalnie ogłowił nam całkiem drzewa.I zamiast nich mogę teraz podziwiać uwijających się w pocie czoła robotników. Dlatego tak brzydko kadruję zdjęcia. 

Na ten temat napisałam też:

Balkon dla początkujących
Pnącza na moim balkonie - pierwsze eksperymenty
Clematis na balkonie, czyli wyzwanie dla niefrasobliwej pani domu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Balkon dla początkujących

Cztery lata temu stałam się szczęśliwą posiadaczką balkonu. Ponieważ zaś ciągnie mnie do grzebania w ziemi, a nigdy nie miałam ...